Życie wampira wcale nie jest rajem na ziemi. Mówię prawdę. Pomijając wieczne życie, wieczną młodość oczywiście. Jednak w życiu nie ma tak łatwo. Nic nie ma za darmo. Za wszystko trzeba płacić. Za wieczne życie i młodość również. Dzisiejszy dzień był jednym z tych najgorszych dla wampira. Czułam się potwornie. Tak nieumarli też mogą czuć się źle. To tak jakbym miała kaca, pomimo, że to nie możliwe. Wstałam z łóżka i spojrzałam w lustro. Oczywiście moja twarz była nieskazitelna jak zawsze, jedynie moje oczy. KURDE! Były czerwieńsze niż zwykle. A to oznacza, że potrzebuję krwi, ale nie byle jakiej krwi. Potrzebuję krwi dziewicy. Wampirzyce raz na jakiś czas muszą wypić chociaż trochę krwi dziewicy inaczej stają się bardzo agresywne a ich oczy robią się niebezpiecznie czerwone, prawie że jaskrawoczerwone. Będzie ciężko mi je ukryć za soczewkami. Ale niestety nie miałam przy sobie krwi dziewicy i jak na razie nie znałam żadnej. Westchnęłam, ubrałam się, zrobiłam makijaż, nałożyłam soczewki (oczy wyglądały dziwnie, ale nie widać było czerwonej poświaty). Wyszłam z pokoju i powędrowałam do kuchni po swoją porcję krwi.
-Dzień dobry-przywitał mnie z uśmiechem James. Spojrzałam na niego kątem oka.
-Cześć-warknęłam i wyciągnęłam z lodówki butelkę krwi i wsadziłam ją do mikrofalówki.
-Oho gorszy dzień dziś mamy?
-Musisz pytać?
-Nie-stwierdził-Masz już jakąś dziewicę na oku?-potrząsnęłam głową.
-To nie takie proste-James buchnął śmiechem.
-W szkole na pewno znajdziesz jakąś dziewicę. Nie wszystkie są rozpustnicami-mruknęłam coś pod nosem i jednym duszkiem wypiłam zawartość mojej butelki.
-Idę do szkoły. A tak w ogóle to na serio mógłbyś pomyśleć o samochodzie dla mnie-James tylko pokiwał głową a ja wyszłam z domu.
W szkole po prostu musiałam się odizolować. Mój zły humor plus wydarzenia z imprezy to nie najlepsze połączenie. Tak więc gdy tylko weszłam do szkoły od razu skierowałam się do szafki a potem na lekcje.
-Cześć-stuknął mnie w ramię Tom.
-Cześć- odpowiedziałam krótko.
-Co tam?
-Nic-Boże dlaczego akurat dzisiaj musiał się mnie uczepić?
-Dobrze się czujesz? Jesteś jakaś taka inna.
-Nic mi nie jest- akurat wszedł nauczyciel więc całą swoją uwagę skupiłam na nim, a Tom już mi nie przeszkadzał. Lekcja mi się strasznie dłużyła. W pewnym momencie poczułam na sobie czyjś wzrok. Już wiedziałam czyj. Lekko spojrzałam w bok. Tak, Nick przyglądał mi się. Nie był to wzrok ciekawski, raczej wzrok czujnego obserwatora. Na ten widok przeszły mnie ciarki i od razu wlepiłam wzrok w tablicę. Niech ta lekcja się już skończy...
Najgorsze co może być to długa przerwa w szkole. To jest czas, kiedy popularne dziewczyny plotkują na temat nieudaczników, ciuchów itp. Ja postanowiłam pozostać przy swoim i być na uboczu. Usiadłam przy najbardziej oddalonym stoliku i zabrałam się za drugie śniadanie. Oczywiście To musiał się przysiąść.
- Hej, możesz mi powiedzie co sie dzieje?-udałam, ze nie wiem o co mu chodzi.
-Nic sie nie dzieje. Nie wiem o co ci chodzi.
-Daj spokój Sereno, przecież widzę, chodzi o ten incydent na imprezie? Nic takiego się nie stało.
-Nie chodzi o to naprawdę.
-Wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim? Jesteśmy przyjaciółmi.
-Yhmmm- mruknęłam, dojadłam swoją kanapkę i podniosłam się-Muszę skoczyć przed lekcjami do szafki. Zobaczymy się później-odwróciłam się na pięcie i wyszłam ze stołówki. Naprawdę musiałam iść do szafki. Otworzyłam ją i zaczęłam zmieniać książki.
-Ty jesteś Serena, prawda?-usłyszałam słodki głos. Juz wiedziałam do kogo należał. Zamknęłam drzwiczki od szafki i zobaczyłam przystojną twarz Nicka.
-Ty musisz być Serena, to imię idealnie pasuje do ciebie.
-Przepraszam ale musiałeś mnie z kimś pomylić-odwróciłam się i już miałam odejść.
-Serena McCartney. Nie ma innej Sereny w szkole-moje nogi zrobiły się ciężkie jak kamień i uniemożliwiły mi poruszanie się. Nick stanął przede mną i uśmiechnął się. O matko jaki ten uśmiech był cudowny. Nie dałam poznać po sobie żadnych emocji.
-Tak myślałem, że to ty-westchnęłam.
-Chcesz czegoś ode mnie?
- Chciałem tylko powiedzieć, że to co zrobiłaś na imprezie było niesamowite. Nie myślałem, że taka dziewczyna jest do tego zdolna.
-Słucham?...
-To znaczy chciałem powiedzieć, że nie wyglądasz na taką co umie się bić i stanąć w obronie chłopaka-wielu rzeczy o mnie nie wiesz, pomyślałam.
- Bronię moich przyjaciół, chyba nie ma w tym nic złego.
-Nie, oczywiście że nie. To było naprawdę niesamowite. Chciałem przeprosić cię, za zachowanie Ralfa. Ten chłopak jest bardzo porywczy.
-To twój przyjaciel?
-Nie, tylko kolega z drużyny futbolowej.
-W takim razie to nie ty powinieneś mnie przepraszać tylko on Toma. Nie uważasz?-wyminęłam go.
-Zaczekaj-zatrzymałam się gwałtownie. Naprawdę potrzebowałam tej krwi dziewicy. Czułam, że jeśli tego nie zrobię to rzucę się na Nicka. Odwróciłam się do niego.
-Przepraszam ale muszę już iść, naprawdę nie mam czasu-spojrzałam na niego tak, że źrenice mu się rozszerzyły i nie powiedział nic więcej. Świetnie przestraszyłam największego przystojniaka w szkole. Dobra, nie czas się nad tym zastanawiać. Ruszyłam biegiem do łazienki i oparłam się o umywalkę.
-Ciężki dzień co?-obok mnie stała ładniutka blond włosa dziewczyna z prostą grzywką.
-Tak-wychrypiałam.
-Nie martw się. Przejdzie to. Jesteś tą nową prawda? Każdy z nas miał taki dzień-uśmiechnęła się przyjaźnie. Kurczę, nie wytrzymam. Musiałam spróbować. Podeszłam do niej blisko i spojrzałam jej w oczy.
-Masz mi odpowiedzieć szczerze dobra?-kiwnęła sztywno głową, wpatrywała się we mnie jak zahipnotyzowana. Tak perswazja działa na ludzi.
-Spałaś już z kimś? Jesteś dziewicą?-już znałam odpowiedź, kiedy tylko weszłam w jej umysł.
-Tak jestem-odpowiedziała bezbarwnym głosem. Mój głód momentalnie wzrósł.
-Teraz nie będziesz krzyczeć, masz być cicho-naprawdę nie byłam z siebie dumna. Ta dziewczyna była tak niewinna i nic mi nie zrobiła, a ja musiałam zrobić coś jej. Życie jest okrutne, prawda? Poczułam jak kły mi się wydłużają. Odchyliłam jej głowę na bok i wpiłam się w jej tętnicę. Jej słodka, ciepła krew wypełnia moje usta. Jeżeli kiedykolwiek jedliście najdroższą, prawdziwą czekoladę to smak krwi dziewicy jest milion razy słodszy. Piłam i piłam. Najgorsze jest to, że kiedy się pije z żyły trudno jest się powstrzymać. To tak jakby się wpadało w trans. Ale kiedy poczułam, że jej puls słabnie, gwałtownie otrzeźwiałam i oderwałam się od jej szyi. Patrzyła się na mnie przerażonymi oczami. Ugryzłam się w palec i posmarowałam dwie ranki na jej szyi własną krwią. Rany momentalnie się zasklepiły. Za chwilę nie będzie po nich śladu. Spojrzałam w jej oczy.
-Nie będziesz pamiętała co się tu działo. Kiedy się obudzisz, pomyślisz, że to zasłabnięcie-dziewczyna kiwnęła głową-A teraz śpij-momentalnie straciła przytomność. To było konieczne z uwagi na to, że straciła dużo krwi i prędzej czy później sama by zasłabła. Spojrzałam w lustro i wytarłam krew z kącików ust. Moje oczy zrobiły się ciemniejsze. Wszystko zaczęło wracać do normy. Mój humor niedługo tez wróci. Podniosłam dziewczynę tak jak to robią dziewczyny i zaprowadziłam ją do pielęgniarki mówiąc, że znalazłam ją w łazience. Nie mogłam wrócić na lekcje. Nie czułam się na siłach dalej tam siedzieć. Wyszłam ze szkoły i szybko przemknęłam przez pusty dziedziniec. Odetchnęłam z ulgą kiedy znalazłam się po za terenem szkoły.
-Bycie wampirem to taka okrutna sprawa-usłyszałam znajmy głos za sobą.
-Bycie takim jakim jesteś ty to musi być wspaniałe, prawda Rick?
-Oczywiście?-przystojny wampir podszedł do mnie- Zrywasz się ze szkoły? Nieładnie.
-A tobie co do tego?
-O i jaka opryskliwa.
-Daj mi spokój Rick-ruszyłam przed siebie. Ten idiotyczny wampir szedł za mną.
-Dlaczego? Kiedyś nie byłaś taka...niedostępna.
-Kiedyś byłam głupia.
-A ja uważam, że kiedyś byłaś inna lepsza....-akurat weszłam do domu i trzasnęłam drzwiami mu przed nosem, ale ten otworzył je i zgrabnym ruchem wślizgnął się do domu.
-Kiedyś byłam lepsza, hę?-mruknęłam.
-Oczywiście, że tak. A tak w ogóle to chcesz złamać mi nos?-prychnęłam-Ja mówię poważnie. Podobałaś mi się kiedyś bardziej. Nie, żebyś mi się teraz nie podobała.
-Kiedyś byłam łatwa, natomiast ty niedostępny.
- Nie o to chodzi kochanie. Wtedy chciałem się z tobą pobawić. Byłaś taka czysta...taka niewinna...taka zakochana.
-Olałeś to Rick, więc nie dziw się, że teraz mam cię gdzieś. A i jeszcze jedno: nigdy cię nie kochałam. Tamto to mi się zdawało.
-Dobra dobra. Wmawiaj to sobie. Kochałaś mnie Sereno, dalej kochasz. Zmieniłaś się, ale to jednak ty-podszedł do mnie bardzo blisko- Mówiąc szczerze prawie ci się udało mnie zdobyć. Nie chcesz teraz tego dokończyć?-popatrzyłam w jego piękne oczy i z wyższością powiedziałam:
-Nie-odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę mojego pokoju. Rick znalazł się przede mną w wampirzym tempie, zastępując mi drogę. Zaczął się pochylać jakby do pocałunku.
-Wiesz co się stanie jak znowu to zrobisz?-momentalnie się wyprostował.
-Nóż w plecy to naprawdę nie w stylu damy kochanie.
-A kto powiedział, że jestem damą? I nie mów do mnie kochanie. Wyjdź-Rick wyszczerzył się w uśmiech, który niegdyś uwielbiałam.
-Do zobaczenia Sereno-ukłonił się szarmancko i wyszedł. Ten gość nigdy nie da mi spokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz