ROZDZIAŁ 2

-Widzimy się jutro-rzucił mi Tom i razem z Clarą udali się w swoim kierunku. Pomachałam im na pożegnanie i wsiadłam do samochodu Jamesa.
-I jak poszło?-zapytał.
-Dobrze.
-Tylko tyle?-ruszył.
-Ojej a co mam ci powiedzieć? Zachowywałam się jak każdy inny nastolatek. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nikt nie przyglądał mi się ze zdziwieniem. Nie używałam swoich wampirzych mocy. Nie rzuciłam się na nikogo.
-A co to byli za...ludzie-James uważał, że każdy człowiek to istota podrzędna. Większość traktował jako przekąskę.
-Ci jak to powiedziałeś ludzie to moi znajomi. Pomogli mi jakoś odnaleźć się w szkole.
-I naprawdę nie wzbudzałaś sensacji?-uniósł brew. Widziałam to nawet zza jego okularów.
-Nie większą niż każda nowa uczennica-zapadła cisza. Prawda jest taka, że nie miałam z Jamesem tak naprawdę nic wspólnego. Żadnych tematów do rozmów. Tak więc dalszą drogę do domu spędziliśmy w milczeniu.
-Głodna jesteś?-zapytał mnie kiedy tylko weszliśmy do naszego wielkiego domu.
-Jeszcze jak-przyznałam-i od razu poszłam do lodówki wyjąć butelkę krwi.  0RH- moja ulubiona grupa. Zauważyłam coś przy tym.
-Spodziewamy się kogoś?-w lodówce było pełno ludzkiego jedzenia. James uśmiechnął się tajemniczo.
-Może ty nie, ale ja mam randkę. Nancy przyjdzie wieczorem na kolację-dlaczego słowo "kolacja" w ustach tego mężczyzny brzmi tak dziwnie?
-Ale pamiętasz co mi obiecałeś? Że nie zabijesz już żadnego człowieka, próbując pożywić się na kimś-włożyłam swoją butelkę do mikrofali i włączyłam.
-Tak, tak. Pamiętam- spojrzałam na niego z ukosa. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Właśnie tego nienawidzę w starych wampirach. Potrafią skutecznie trzymać swoje emocje na wodzy. Mi to jeszcze średnio wychodzi.
-Mam nadzieję, że dotrzymasz umowy.
-Postaram się-mruknął. Chwyciłam swoją butelkę i popijając poszłam do swojego pokoju. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Miałam udawać, że się uczę? Przecież nie musiałam tego robić. Wiedzę pochłaniam jak gąbka wodę. Wystarczy raz coś przeczytać a ja bardzo dużo czytałam.  Włączyłam internet i zalogowałam się na stronie naszej szkoły. Od razu na pierwszej stronie wyskoczyło mi zdjęcie Nicka trzymającego puchar z zawodów pływackich. No tak na dodatek świetny z niego pływak. Przyjrzałam się zdjęciu. Przed oczami stanął mi obraz z dzisiejszej lekcji matematyki. Dlaczego on wywołał we mnie emocje, których do tej pory nie znałam? Dlaczego speszyłam się kiedy na mnie spojrzał? Normalnie to było na odwrót (zwykle ci mężczyźni stanowili dla mnie przekąskę-spokojnie, nie zabijałam ich. Brałam tyle ile potrzebuje, wymazywałam im pamięć i znikałam). Usłyszałam dzwonek do drzwi a potem kobiecy głos. Wyszłam zobaczyć kim jest ofiara Jamesa. Była to naprawdę ładna kobieta. Wiek hmm koło trzydziestki, długie, blond włosy, duże, niebieskie oczy i pełne usta. Jak tylko mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
-Och Nancy pozwól, że przedstawię ci moją siostrę Serenę-pomachałam jej i powiedziałam "Cześć".
-Sereno, to jest moja przyjaciółka Nancy.
-Jak miło cię poznać Sereno-powiedziała bardzo sympatycznym głosem.
-Nawzajem-powiedziałam oschle i zeszłam ze schodów, aby przejść do kuchni po krew (w butelce, która imitowała napój energetyczny). Kiedy tylko przeszłam koło Nancy natychmiast zrozumiałam dlaczego James wybrał ją. Pachniała świetnie (w sensie krwi, nie perfum oczywiście). Wysłałam mu telepatyczne ostrzeżenie (co również należy do naszych umiejętności) i spojrzałam na niego ostro. Posłał mi spojrzenie pod tytułem "wiem co robię, zmykaj". Pewnie się zastanawiacie dlaczego ta kobieta nie zdziwiła się, na widok oczu Jamesa. Odpowiedź jest prosta. Po prostu nie widziała ich. James wpłynął na jej umysł i wmówił, że jego oczy są jak najbardziej normalne. Dlatego kobieta nie zaczęła wrzeszczeć. Wyminęłam ich i wróciłam do pokoju. Nałożyłam na uszy słuchawki, puściłam na full muzykę (oczywiście ostrego rocka) i kontynuowałam surfowanie po necie. Jednak nawet przez słuchawki słyszałam, kiedy James przeszedł do rzeczy. Wiedziałam doskonale, kiedy wbił swoje kły w jej szyję. Ona krzyknęła tylko raz, a potem dała się ponieść uroczemu uczuciu ukąszenia. Zakryłam usta i nos dłonią, kiedy wyczułam jej krew. Z całej siły spróbowałam się skupić na swoich czynnościach. W końcu postanowiłam zejść na dół i naocznie zobaczyć co się dzieje.Kiedy zeszłam zobaczyłam Jamesa stojącego na bezwładnym ciałem kobiety. Nie żyła. Wiedziałam to na odległość. James wypił ją do końca. Spojrzałam na niego z wyrzutem.
-Obiecałeś-powiedziałam oskarżycielskim tonem- Znowu nie dotrzymałeś obietnicy.
-Nie mogłem się powstrzymać. Smakowała tak....
-Inaczej. Niebiańsko-dokończyłam za niego-Wiem.Czułam. Jednak to cię nie usprawiedliwia. Znowu się na tobie zawiodłam.
-Sereno...
-Nie-uniosłam rękę w proteście-Dlaczego jeszcze się w to bawimy? Od stu lat, ty mi coś obiecujesz i nie dotrzymujesz danego słowa. Gdybyś zwrócił mi wolność, nie musielibyśmy przeżywać tej całej farsy. Ale nieee ty po prostu musisz się mną bawić-odwróciłam się  i pobiegłam w wampirzym tempie do swojego pokoju, chwyciłam poduszkę, zanurzyłam w niej swoją twarz i pozwoliłam swoim łzom popłynąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz